wtorek, 23 kwietnia 2013

Rozdział 1

"Przezroczyste cienie"
Kap..................kap................kap........... Siedziałam na małym, drewnianym stołku i zamyślona wpatrywałam się w krople deszczu spadające z rynny. To dzisiaj. Tak, dzisiaj, wybory trybutów na następne, 41 Głodowe Igrzyska. Nikt nie mógł sie otrząsnąć jeszcze po ostatnich , zginęła wtedy moja przyjaciółka, Ginna. Była to chyba największa rzeź spośród wszystkich igrzysk, na każdym kroku leżał trup.Nie chcę odczuć tego na własnej skórze, a szczególnie martwię się o mojego brata, jest niewidomy i gdy tylko trafi na arenę, zginie. Kocham go i nie chcę go stracić, ochronię go przed tym, nawet własnym kosztem.
-Jesteś gotowa?- przerwała ciszę moja mama.
Pokiwałam znacząco głową i przygryzłam dolną wargę patrząc tempo w podłogę. Miałam na sobie białą sukienkę, którą zawsze zostawiałam na specjalne okazje i skórzane buty. Wstałam i otrzepałam się, gdy do pokoju wszedł Ksaniel w kremowej koszuli i eleganckich spodniach.
-To co idziemy?- powiedział wesołym głosem.
-Dlaczego sie cieszysz?-zapytała zdumiona.
-Życie nie jest po to by się dołować,tylko łapać każdą chwilę jaką mamy. Skąd wiesz czy nie zostaniesz wybrany? Chce dobrze wykorzystać to ile może zostać mi życia- odparł i sięgnął po swoją torbę.
Wzięłam go pod rękę i ruszyliśmy w stronę Placu,po drodze mijaliśmy małe dzieciaki biegające wokół drzew. One jeszcze nie wiedzą co sie teraz dzieje i przez co będą przechodzić za kilka lat. Na Placu było mnóstwo ludzi. Po jednej stronie były zapisy, a po drugiej wszyscy ustawiali sie na swoich miejscach. Ksaniel odprowadził mnie do mojej kolejki, popatrzył mi w oczy i powiedział:
-Nieważne co się stanie, pamiętaj, nie pozwól pokazać że się boisz, bądź dzielna, wierzę w ciebie- złapał mnie za ręce- ja już pójdę, jeszcze zaraz mnie zamkną za byle co, spokojnie znam drogę, zapamiętałem ją przez te kilka lat.
Odwrócił się na pięcie i ruszył przed siebie. Ten rok dla mnie i dla niego jest decydującym rokiem, już niedługo koniec z Igrzyskami dla nas.Jeszcze tylko......
-Następna!- krzyknął strażnik pokoju i zapisał coś w swoim dzienniku.
Podeszłam do biurka, podałam rękę, a on wziął ją i wbił mi w palec małą igłę. Z mojego palce wypłynęła mała kropla krwi, która później znalazła się na śnieżno białej kartce, tuż obok mojego imienia.Odeszłam od blatu i udałam się w stronę tłumu. Zaczęłam rozglądać się za moją matką, ale tam każdy wyglądał identycznie i trudno było mi wszystkich rozróżnić.Nagle ktoś złapał mnie za rękę i przytulił z całej siły.
-Spokojnie, nie martw się, jestem przy tobie- wyszeptał do ucha.
-Diruco, jak się cieszę, że mnie znalazłeś-wtuliłam się w jego ramię.
-Ehem, RAZ, DWA, RAZ, DWA- odezwał się głos w głośnikach.- Witam wszystkich przybyłych na dożynkach!
Na wysokim podeście z kamienia stała drobna i uśmiechnięta kobieta, ubrana w  suknię w romby z kołnierzem z kilkuwarstwowej koronki.Biła od niej taka radość nieznana wcześniej mieszkańcom 9 dystryktu. Na początku ceremonii puszczony był film, ten sam film co leci rok w rok. Mówił o wybuchu rebelii i tym, że Kapitol nie godzi się na takie traktowanie, dlatego co roku każdy dystrykt składa daninę w postaci kobiety i mężczyzny, i tak 24 na walczą na śmierć i życie. Przetrwasz-zwyciężysz.
-A więc- zaświergotał piskliwy głos- pora na losowanie!
Kobieta wolnym krokiem podeszła do kolumny, na której postawiona była wielka szklana kula, w niej znajdowały się imiona i nazwiska wszystkich ludzi zamieszkujących dany dystrykt.W jednej chwili na plecach poczułam zimny pot, a nogi same mi się uginały.  Wokół panowała niezmierna cisza. Złapałam Diruca za rękę i poczułam drżenie jego dłoni.Avira, bo tak miała na imię kobieta przysłana z Kapitolu, włożyła swoją kościstą rękę do naczynia i jej dłoń zanurkowała w kartkach, po czym wyciągnęła jedną z nich i uradowana przeczytała:
-Ksaniel Moonlight!-wykrzyknęła i spojrzała w stronę tłumu.
Przeszedł mnie przeszywający ciało dreszcz, a jednak. Rozglądałam się, aż natrafiłam na strażników pokoju idących w stronę wysokiego chłopaka. Tak, to mój brat.
-Zgłaszam się na trybuta- powiedziałam po cichu, a następnie głośniej, aż usłyszała mnie Avira.
Z początku nie wiedziałam co się dzieje, te słowa wypłynęły ze mnie od tak.Nie spodziewałam się tego, ale to wypłynęło z mojego serca. Ruszyłam biegiem w stronę brata, a on objął mnie i powiedział po cichu:
-Nie pozwolę ci tego zrobić.
-Czy ja cie pytałam o zdanie? Powiem tylko tyle, opiekuj sie matką-odparłam i poszłam w stronę kamiennego podestu.
-O mamy ochotniczkę, choć skarbie-zwróciła się do mnie Avira.
Weszłam po stromych schodach z drżącymi nogami spoglądając na wszystkich.
-Jak się nazywasz kochanie?
-Elien Moonlight- wyjąkałam.
Nagle rozbrzmiały wstydliwe brawa, a ja zobaczyłam w oczach Ksaniela łzy. Czuję, że dobrze zrobiłam.
-A więc teraz wybieramy jeszcze pana- powiedziała Avira i skierowała się w stronę postumentu, który znajdował się po drugiej stronie podestu.
-Diruco Chaffner!-wyciągnęła karteczkę i przeczytała na głos.
Wryło mnie w ziemię. Jak to się stało spośród całego 9 dystryktu musiało wypaść na nas. Nie mogę w to uwierzyć, widząc zmartwioną twarz Diruca chce mi się płakać. Na jego twarzy widziałam grymas jakiego nigdy w życiu nie dostrzegłam. To był lęk.
Ludność odsunęła się robiąc mu przejście, a on chwiejnym krokiem podążył przed siebie.Pokonał schody i ustał obok mnie jego dolna warga drżała a oczy były rozbiegane.Nigdy nie widziałam go w takim stanie.
-Oto nasi reprezentanci podczas 41 Głodowych Igrzysk.
Otworzyły się za nami drzwi, a strażnicy pokoju pokierowali nas do pokoi.Nie było tam praktycznie nic, prócz starego łóżka, biurka i krzesła.Usiadłam na łóżku i tępym wzrokiem wpatrywałam się w podłogę. To wszystko zaszło tak szybko, jakby mrugnąć okiem. Muszę się jakoś pogodzić z tym żę pewnie już tu więcej nie wrócę.
Nieoczekiwanie do moich drzwi wparowała Ksaniel i moja mama, cała zapłakana.
-Nie płacz dam sobie radę-zwróciłam się do matki i przytuliłam ja powstrzymując łzy.
-Posłuchaj mnie- brat wziął mnie za barki-to co się stanie, to będzie krwawa rzeź, nie daj się do tego wciągnąć, bądź dla nich, jak cień, przezroczysty cień. Chcę żebyś zrobiła dla mnie jedną, jedyną rzecz, przeżyj.
Drzwi ponownie się otworzyły, lecz tym razem pojawiła się osoba, którą za żadne skarby nie chciałam widzieć.
-Złotko, przepraszam- zaczęła Avira- ale odwiedziny się skończyły, musimy się zaraz zbierać.
Ksaniel razem z matką wyszli pocieszając się nawzajem. W głowie huczały mi tylko słowa brata- "Zrób coś dla mnie, przeżyj"

Avira Hasanow

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz