wtorek, 11 marca 2014

Rozdział 12

"Chlor....... i inne zanieczyszczenia"

Vailith:

Zatrzasnęłam drzwi i szybkim krokiem udałam się na dół do sali pokazowej. Przed nią stała ławeczka, która przy próbie siadania trzeszczała jakby miała ponad 30 lat, lecz na taką nie wyglądała. Z pokoju dobiegało wiele przeróżnych dźwięków między innymi: świsty, dudnienie, uderzanie i chrobotanie.
 Spojrzałam na swoje buty. Były jeszcze delikatnie pobrudzone od ziemi, dlatego wzięłam rękaw swojej bluzy i postarałam się chociaż trochę je wyczyścić dopóki nie usłyszałam pociągnięcia za klamkę. Zerwałam się na równe nogi i zobaczyłam uśmiechniętego Travisa wybiegającego z sali. Poszedł w kierunku schodów i zniknął za ścianą.
-Trybutka Vailith-Dystryktu 4, a następnie trybut Peter-Dystrykt 4- usłyszałam głos dobiegający z głośników i chwiejnym krokiem podążyłam do wejścia.
Pomieszczenie było wielką salą, w której znajdowało się wszystko co było na polu treningowym. Stałam jak ten kołek na środku sali, w ręku trzymając torebkę pełną wody, w której znajdowały się ryby i rozglądałam się za basenem jednak nigdzie go nie widziałam. Poczułam czyjeś palce na swoim karku i od razu się obróciłam. Za mną stała wysoka brunetka ubrana w biały kitel , z włosami zaplecionymi w kłos i okularami na nosie.
- Co zamierzasz pokazać?-zapytała półszeptem.
-Yyyyy....pływanie?- zapytałam nieśmiało.
Dziewczyna sięgnęła po pilota znajdującego się w kieszeni jej kitlu i wcisnęła jeden z przycisków. Następnie ściana po prawej stronie się rozsunęła i z niej wysunął się ogromny zbiornik z wodą. Kobieta zeszła z pola widzenia i usiadła na krześle znajdującym się przy drzwiach.
-Vailith Bellevue. Dystrykt 4.-zwróciłam się do rady zasiadającej na trybunach.
Energicznym krokiem ruszyłam w stronę basenu i wypuściłam sumy do wody. Wdrapałam się po metalowych schodkach na krawędź zbiornika i poczułam zapach chloru wydobywający się z wody. Przez chwilę kontem oka spojrzałam na trybuny, a tam rada zabawiała się w najlepsze.Mało który z nich był skoncentrowany na mnie. Nie obchodzi mnie to. Chcę zrobić to co muszę i mieć to wszystko z głowy.
Bez namysłu zanurkowałam w lodowatej wodzie i namierzyłam ryby. Żeby zrobić lepszy pokaz wyjęłam z kieszeni gumową opaskę i zawiązałam sobie nią ręce. Przez moment unosiłam się w toni wodnej czekając na okazję, a następnie susem popłynęłam do jednego z sumów i chwyciłam go w zęby. Wynurzyłam się na powierzchnię by wyrzucić rybę na podłogę oraz nabrać trochę powietrza w usta. Zrobiłam to samo jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz aż wszystkie sumy znajdowały się poza akwarium. Przemoczona wyszła z wody i otrząsnęłam się jak pies. Wyprostowana, nie okazując tego jak bardzo było mi zimno, ruszyłam w stronę wyjścia. Przed salą czekał już Peter i lekko zdziwił się na mój widok.
-I co, zimno?- zapytał marszcząc brwi.
-A żebyś wiedział-odpowiedziałam opierając się o ścianę.- Na co czekasz, wchodź.
Posłusznie otworzył drzwi i wszedł  do środka, a ja odgarnęłam kosmyk włosów i sama udałam się do apartamentu. Na samą myśl o schodach opanowały mnie dreszcze, dlatego postanowiłam skorzystać z windy. Powlokłam się następnie do swojego pokoju, gdzie czekały na mnie Elien i Rufy.
-Co ci się stało?- zdziwiły się jednocześnie.
-Gdybym wiedziała, że woda będzie lodowata, przemyślałabym to kilka razy- usiadłam na łóżku, a Elien okryła mnie kocem.
-A co rada powiedziała?-nie wytrzymała Drew.
-Szczerze, to nie wiem czy ktokolwiek to widział.
-Tacy już są, interesują ich tylko osoby, które w ich środowisku są już znane-skomentowała El.
-Tylko wiecie co...............w tej wodzie...... było coś, coś niepokojącego, nie chodzi mi tu o chlor, bardziej o substancję, dlatego zaczynam się obawiać.
-Czego?
-Nie wiem.

.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz