niedziela, 16 czerwca 2013

Rozdział 9

"Postaram się zrobić takie show,
aby każdy mnie zapamiętał."

*Narracja trzecioosobowa*

Obie dziewczyny wróciły do swoich pokoi następnie udały się na rutynowe zabiegi. Trafiły na te same stanowiska i do tych samych osób co ostatnio. Po wszystkim wliczając w to makijaż, fryzurę i strój, trybuci udali się do budynku, znajdującego się tuż obok hotelu, w którym działy się najważniejsze uroczystości.Następnie przeszli do średniej wielkości pomieszczenia i na telebimie, który był umieszczony na jednej ze ścian, ukazał się Ceasar , a przed nim zasiadała publiczność zajmując po kolei rzędy ciągnące się w nieskończoność. Trybuci ustali w jednej grupie i czekali na osobę, która pokieruje ich i wyjaśni co maj zrobić. Po chwili na schodach ukazała się długowłosa piękność, o długich nogach i ze słuchawką w uchu.
-Teraz odbędzie się program, w którym każdy z was osobiście zaprezentuje się widzom- zaczęła wysokim głosikiem- ustawcie się szybko w szeregu w kolejności występowania dystryktów.
Każdy ustał na wyznaczona przez kobietę miejsce i wlepił wzrok w telewizor. Tym razem Ceasar zapowiadał pierwszą trybutkę- Maureen B. Riley. Dziewczyna szybkim krokiem wbiegła po schodach na swoich wysokich szpilkach i udała się w stronę platformy na którą zaprosił ją prezenter. Wypytywał ją o różne sprawy, o igrzyska i tak było z każdym.
Po około pół godzinie przyszedł czas na Vailith. Przepełniona spokojem pokonała stopnie i znalazła się na podeście. Przez chwile poprawiła uczy, które sterczały jej z czubka głowy i uciskały ją w głowę. Ceasar wziął jej rękę i pocałował a ona dygnęła. Zasiadła na puchowym czarnym fotelu i czekała na bombę pytań.
-Witaj Vail, mogę ci mówić Vail, prawda?- odpowiedział na swoje pytanie- jak się czujesz?
-O dziwo dobrze-rzekła dziewczyna i postarała się uśmiechnąć.
-Pochodzisz z 4 dystryktu, czyli jesteś dobra w sztuce przetrwania, mam rację?
Po chwili zastanowienia Vailith odgarnęła swoje z twarzy swoje bujne włosy i powiedziała:
-Mam taką nadzieję-skłamała.
-Powiedz mi nie tęsknisz za swoją matką? Przecież nie zdążyłaś się z nią pożegnać.-powiedział mężczyzna ze współczuciem.
Trybutka przełknęła ślinę i na chwilę zaniemówiła. Kompletnie o niej zapomniała.Na samą myśl o tym, że nawet nie powiedziała jej jak ją kocha, łzy cisnęły jej sie do oczu.
-To oczywiste, że tęsknie- powstrzymała się od płaczu i od powiedzenia czegoś, za co kapitol mógłby ją srogo ukarać.- Niczego na świecie bym więcej nie pragnęła, niż tego by mogla znowu mnie przytulić i powiedzie dobre słowo.
Na usta cisnęły jej się taki zdania jak "To przez was nie mogłam tego zrobić", "Jeszcze masz czelność się o to pytać?" lub "Już niestety nic nie będzie tak jak dawniej, pozabijamy się na wzajem i do czego to doprowadzi?".
-Miejmy nadzieję, że tak się stanie- dokończył i złapał mnie za rękę, a następnie puścił i zadał kolejne pytanie- Wierzysz w to, że masz szanse wygrać?
-Nie, nie wierze, ale postaram się zrobić takie show, żeby każdy mnie zapamiętał.
Oboje wstali, a Ceasar podniósł jej rękę i krzyknął:
-Vailith Bellevue!
Następnie dziewczyna zeszła do pokoju, w którym byli wszyscy trybuci i nie patrząc na nikogo udała się w stronę wejścia.
Na swoją kolej czekało jeszcze wiele osób w tym Elien. Stała jak podparta o ścianę i co chwilę spoglądała na telebim,a Diruco rozmawiał w tym czasie z Marnie.
-Cykorek?- zapytał Douglas podchodząc do niej.
-Trochę- uśmiechnęła się- nie wiem czym się stresuję, ale czymś na pewno.
-Ja boję się pytań dotyczących Kapitolu. Boję się, że powiem coś co obrazi państwo. Z drugiej strony, przynajmniej nie brał bym udziału w igrzyskach tylko siedział w więzieniu- dokończył.
-Każdemu zadają inne pytania, nie wiadomo co ci się może trafić-skomentowała- nie chcę żadnych pytań o brata, wszyscy widzą w nim kalekę.
-Ale ty przecież tak nie uważasz?- rzekł- Czasem bycie na arenie nie jest najgorsze.Zostanie w domu i patrzenie na śmierć bliskiej osoby wydaje się nieporównywalne.
-Może to i racja- potwierdziła.
Nagle usłyszeli głos dochodzący z korytarza wołający Douglasa.
-Pamiętaj nie masz się o co martwić. Wyglądasz przepięknie- chłopak obdarował Elien szczerym uśmiechem i poszedł w kierunku miejsca, z którego dochodziło wołanie.
Dziewczyna Lekko się zarumieniła uśmiechnęła pod nosem,ale po chwili wróciła na miejsce i odliczała minuty do wejścia.
Czas minął szybko, gdy mężczyzna wywołał Elien. Wspięła się na podest,a co za tym idzie wniosła do studia radość i życie.Pełna uśmiechu by zadowolić sponsorów skierowała się w stronę Ceasara.
-Usiądź proszę- zasugerował po powitaniu.
Fotel był ciepły i miękki, więc wywiad nie zapowiadał sie do końca fatalny.
-Słyszałem, że na dożynkach, zgłosiłaś się na trybuta, chroniąc swojego brata? Musisz być na prawdę dzielna, by odważyć się na taki czyn.
-Tak- skomentowała krótko-zacytuje teraz pewną osobę. "Czasem bycie na arenie nie jest wcale takie złe. Zostanie w domu i patrzenie na śmierć bliskiej osoby wydaje się dla mnie gorsze."
-Myślisz już bardziej poważnie, o wejściu w sojusz?
-Chyba tak, myślę, że są osoby, które byłyby dobrymi sojusznikami- dziewczyna pomyślała w tym czasie o Douglasie i w mniejszym stopniu o Vailith.
-I jeszcze jedno krótkie pytanie. Dlaczego chcesz wygrać?- spojrzał na nią swymi czarno kruczymi oczyma,  a następnie w stronę publiczności.
-Dlaczego?- zamyśliła się przez chwilę- By znów zobaczyć uśmiechnięta twarz Ksaniela mówiącą "Wiedziałem, że ci się uda".
-Dziękuję bardzo- ustał na równe nogi i delikatnie wziął rękę Elien, która powędrowała ku górze- Elien Moonlight!
Dziewczyna pomachała widzom i poszła do pokoju, w którym wcześniej czekała mijając się w przejściu z Diruckiem. Posłał jej uśmiech i przez chwilę musnął jej rękę swoją dłonią.Elien przeszłą przez korytarz i na chwilę przystała. Po krótkim zamyśleniu wróciła i postanowiła poczekać i obejrzeć występ Diruca.
-Witaj- przywitał go mężczyzna.- Więc jak to jest opuścić wreszcie własny dystrykt.
-Naprawdę dziwnie, nigdy wcześniej nie byłem tak daleko od domu- powiedział pełen opanowania.
-Ale jednak jest to miłe uczucie, dodatkowo mając przy sobie tak piękną i uroczą dziewczynę- Ceasar puścił mu oko.- Powiedz nam coś o tym.
-Tak Elien jest naprawdę cudowną dziewczyną- uśmiechnął się- i myślę, że mogę o tym powiedzieć. Jesteśmy parą od około roku.
Cała sala jednym chórem powiedziała "Awww" co odrobinę zawstydziło chłopaka.
-Ach, to jednak będzie wam trochę ciężko na arenie- powiedział prezenter.
-Postaram się zrobić wszystko, żeby przeżyła-zobowiązał się Diruco.
Elien zamarła. Przez chwilę myślała, że to był tylko sen. Nie chce żeby jej chłopak zmarnował swoje życie, by ją chronić. Nie odzywał się do niej przez ostatnie dni, a teraz udaje obrońce uciśnionych.
Dziewczyna obróciła się na pięcie i szybkim krokiem pobiegła do apartamentu.  
Strój Elien


Strój Vailith

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz