niedziela, 19 maja 2013

Rozdział 5

"Kim ja jestem"
Elien:

Rozejrzałam się po pomieszczeniu i przejechałam ręką po białej donicy. Spojrzałam następnie w stronę szeregu drzwi i przeczytałam na jednych, jak ozdobnymi, złotymi literami, napisane było moje imię. Pociągnęłam za mosiężną klamkę i weszłam do środka pokoju. Był on niecodzienny niż pokoje jakie widziałam. Był kształtu ogromnej, wysokiej kuli, rozświetlonej świtałem wydobywającym się z miejsca zetknięcia się ściany i podłogi. Sufit zrobiony był ze szkła, przez co ,leżąc na ogromnym łóżku znajdującym się tuż nad oknem, można było oglądać niebo, a z Kapitolu było można zobaczyć najpiękniejsze zorze polarne lub ułożenie gwiazd , jakie widziałeś na oczy. Wokół łoża, praktycznie cały pokój był przepełniony roślinami, umieszczonymi w kolorowych donicach stojących na ziemi lub wiszących nad sufitem. Po prawej stronie namalowany był pewien obraz. Podeszłam do niego bliżej i po chwili ujrzałam na nim siebie. Stałam w bozie bojowej trzymając w dłoni wachlarz, który zakrywał część mojej twarzy. Nagle do mojego pokoju szybkim krokiem wparował Diruco zatrzymując się w wejściu. Podbiegłam do niego uwiesiłam mu się na szyi, kładąc głowę na jego ramieniu. Ku mojemu zdziwieniu chłopak odwzajemnił uścisk i oplótł swoje ręce o moja talie. Umiemy porozumiewać się bez słów i to mi wystarcza.
Obok przechodziła Avira, zatrzymała się i spojrzała na nas szczenięcymi oczami.
-Och, jakie to słodkie! -wzruszyła się- tak trzymać!
Marnie przewróciła oczami wstając z krzesła. Wzięła do reki kremową parasolkę i ruszyła w stronę windy.
-Chodźcie, nie chcemy się przecież spóźnić na pokaz trybutów-zasugerowała i wszyscy weszli do małego pomieszczenia.
Zjechaliśmy na parter i po porcelanowych kafelkach przeszliśmy do ogromnego długiego pomieszczenia, w którym mieliśmy się przygotować.Avira i Marnie opuściły nas, a tajemnicza blondynka z różowymi paznokciami sięgającymi ziemi pokierowała nas do ustalonych kabin. Czarnoskóry mężczyzna kazał mi się przebrać tylko w zielona pelerynę, a następnie położyłam się na miękkim blacie i się zaczęło. Najpierw depilacja woskiem, potem dogłębne oczyszczanie, a następnie układanie włosów. W czasie całego zabiegu próbowałam zagadywać mężczyznę jak tylko mogłam, ale wszystko na darmo, otwierał usta i tylko je zamykał. Nagle do stylizacji fryzury podeszła do mnie kobieta, która na początku pokierowała mnie na te stanowisko.
-Jest niemową- powiedziała łagodnie i cicho, żeby chłopak nie usłyszał- ludzie z Kapitolu odcięli mu język, handlował zabronionym towarem.
Przyjrzała mi się dokładnie i zaczęła oglądać moje włosy.
-Masz bardzo ładne włosy, może........tak, tak zrobię- mówiła do siebie.
-Zdaję się na ciebie.
Po około godzinie byłam gotowa na wybór stroju. Nadal leżałam na zimnym blacie i czekałam na przyjście specjalisty.Nagle usłyszałam ciche kroki z każdą chwilą zbliżające się do mnie.
-Usiądź, proszę- zasugerował ciepły głos.
Wstałam i przed sobą ujrzałam chyba najbardziej normalna osobę jaką widziałam w Kapitolu. Miała jedynie złote usta i czarne serduszko obok oka.Jej proste, czarno krucze włosy sięgały niemal bioder, a brązowe oczy wpatrywały się we mnie, jakby z miłością. Na nogach miała ogromne glany, a ubrana była w białą, koronkową suknię.
-Patrzę, że Laura zrobiła dobrą robotę- zwróciła uwagę na uczesanie i przedstawiła się- jestem Robin.
-Elien- odpowiedziałam ściskając jej delikatna dłoń. 
-Mam mały pomysł co możemy zrobić- zasugerowała- zrobimy suknię ze zboża, ale taką co zmienia kolor z złotej na zieloną, a na końcu na lekko brązową.
-Naprawdę się na tym nie znam- uśmiechnęłam się.
-To tak zrobimy-powiedziała biorąc ze mnie miarę.




Vailith:

Peter wyskoczył jak poparzony z pociągu i poganiał wszystkich, by szybciej wejść do budynku. Wyjrzałam głową z wagonu i westchnęłam. Wokół rozbrzmiewał niewyobrażalny hałas, a  ludzie pchali się do pobliskiej areny, gdzie odbędzie się pokaz trybutów. Wolnym krokiem podążałam za Kolokfią i Shonną, wpatrując się w podłoże.Przecisnęliśmy się przez tłum gratulujących nam ludzi i weszliśmy bocznym wejściem do budynku. Wewnątrz krzątali się różni ludzi biegając z jednego w drugi kąt.
-Szybko, mamy mało czasu-ponaglał nas mężczyzna siedzący za niebieskim blatem, piłując paznokcie.
Kolokfia złapała mnie i Petera za rękę i zaprowadziła do oddzielnych pomieszczeń. Jedna z kobiet myjących ręce kazała mi przebrać się w niebieską pelerynę i położyć się na metalowym fotelu. Następnie odbyła się moja metamorfoza, na początku czyszczenie całego ciała, ale nie trwało to długo, bo byłam w prawie idealnym stanie. Po tym przyszedł czas na fryzurę, była prawie taka sama jaką mam codziennie.Wreszcie czas na wybór stylizacji. Czekałam chwilę, aż podeszła do mnie od tyłu jakaś osoba i wzięła mnie za rękę.
-Cieszę się, że mogę cię poznać- usłyszałam męski głos- jestem Coren, będę twoim stylistą.
Podniosłam się i moim oczom ukazał się wysoki chłopak z długimi blond włosami związanymi w kucyk. W prawej brwi lśnił czerwony kolczyk, a taki sam kolor miały też jego paznokcie.Był ubrany w srebrną bluzkę z poduszkami na ramionach i czarne spodnie z czerwonymi kwiatami na kostkach.
-Dowiedziałem się, że jesteś z dystryktu 4, czyli z dystryktu rybaków, tak?-zapytał ciepłym głosem.
Przytaknęłam głową i skuliłam nogi.
-Wcześniejsze stylizacje z innych lat przedstawiały błyszczące kiczem stroje rybaków-zaczął- nie wchodzę w to. Poszperałem trochę o was i dostałem inspiracji. W waszym morzu jest jedna z najgroźniejszych ryb na świecie i na podstawie jej wyglądu chce ci zrobić taki strój.
Przypatrzył mi się dokładnie, a ja skryłam swój wzrok wpatrując sie w podłogę.
-Nie jesteś taka jak inni z twoje dystryktu, ty nie chcesz tu być -zauważył- wiem też, że twoją mentorką jest Shonna, oglądałem ostatnio powtórki z jej igrzysk, nie popisała się. Rozmawiałem z nią kiedyś, wiem jaka ona jest. Będę pomagał ci jak tylko mogę, znam się na tym, bo widziałem powtórki wszystkich igrzysk i wiem jak się trzeba zachować.
Spojrzałam na niego ze wzrokiem mówiącym "dziękuję", a on powoli mnie przytulił. Zachowywał się jak starszy brat, którego nigdy nie miałam i nie tylko A teraz mam już dwóch mentorów i nie poddam się bez walki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz